Krajobraz kulturowy szybko się zmienia. Do niedawna większość ludzi w naszym regionie była przywiązana do ziemi i miejsca. Sprzyjało to kształtowaniu się lokalnych cech architektonicznych. Na terenach pogranicza mieszały się wpływy, ale wybór materiałów i technologii był dość ograniczony. Nasz region zachował jeszcze stosunkowo dużo tradycyjnej architektury i tego, czego przyjezdni nam zazdroszczą: ładu przestrzennego. Na Podlasiu możemy jeszcze spotkać sporo drewnianych, ruskich domów, w których zwraca uwagę bogate zdobienie ganków, narożników, wycinane we wzory listwy nadokienne, a czasami i podokienne. Najbliższe lata pokażą, czy utracimy te wartości.
Trochę historii
Na naszym terenie dominują wsie o układzie szeregówki (wynik XVI-wiecznej pomiary włócznej), gdzie zagrody mają taki sam układ, a chaty usytuowane są szczytem do drogi. I właśnie te szczyty, jako najbardziej wystawione na widok publiczny, były najbardziej okazałą częścią budynku. Inspiracji form zdobniczych możemy też doszukiwać się w architekturze cerkiewnej i wydawnictwach religijnych, skąd czerpano motywy, oczywiście transponując je według potrzeb. Czasami znajdujemy też motywy zaczerpnięte z kultury żydowskiej — wielu badaczy wskazuje na inspiracje wycinankami pojawiającymi się w oknach domów żydowskich z okazji święta Sukot, czy pojawienie się takich motywów jak lira (często stolarzami byli także Żydzi). Zdobiono przede wszystkim wiatrownice — deski szczytowe przy połaci dachu, które pierwotnie chroniły strzechę przed zerwaniem przez wiatr, a później pełniły już właściwie tylko rolę dekoracyjną. W nowszych chatach, gdzie narożniki chroniono przed wodą dodatkowymi deskami, deski te zaczęto przycinać, nadając im nieraz wyrafinowane kształty i ozdabiając nałożonymi ornamentami. Wszystkie te dekoracje są symetryczne jak wycinanki papierowe, a jeśli występują tam zwierzęta, to są symetrycznie zwrócone ku sobie.
Dawne chaty ganków nie miały. W miarę jednak bogacenia się gospodarzy i coraz częstszej chaty tzw. „podwójnej” (pomieszczenia mieszkalne po obu stronach sieni), w chatach zaczynają się pojawiać ganki, wzorowane na gankach z domów drobnoszlacheckich. Początkowo to tylko daszek na czterech słupkach u dołu szalowanych, z dwiema ławeczkami po bokach. Szybko jednak zaczynają się pojawiać zdobienia, a nawet w miejsce prostokątnych słupków mamy czasami toczone spiralnie kolumienki. Następnym krokiem w rozwoju ganku były ganki całkowicie zabudowane i przeszklone. Pojawiły się one wraz ze spadkiem cen na szkło. Miejscowi budowniczowie wykazali się ogromną wyobraźnią w tworzeniu kompozycji z szybek i trudno znaleźć dwa takie same ganki.
Od niedawna, dzięki temu, że na rynku pojawił się duży wybór farb, w regionie obserwujemy swoistą eksplozję koloru. Mieszkańcy drewnianych domów zaczęli odważnie malować elementy ozdobne, dzięki czemu jesteśmy świadkami narodzin nowego wyrazu tradycyjnej, architektury ludowej. Niestety, naturalną reakcją po wzbogaceniu się gospodarzy było budowanie nowych domów, zrywających z tradycją dawnej, ubogiej przecież chaty. Myślę jednak, że nie musimy wylewać dziecka z kąpielą i we współczesnych budynkach zachować te cechy i detale, które stanowiły o pięknie regionu, a — kiedy to możliwe — wykorzystywać dawne budynki dla nowych funkcji (...)
Całość materiału na poniższej wkładce

